Chwała z krwi i ruin. O tym, kogo historia nazywa Wielkim
Droga krwi i zagłady – okultyzm nazistowski (cz. 4)

W poprzedniej opowieści zwróciłem uwagę na podobieństwa archetypów, pojawiających się w cywilizacjach odległych od siebie zarówno w czasie, jak i przestrzeni. Pozwoliłem sobie również zestawić je ze sobą, wskazując nie tylko na uderzające podobieństwa, ale też dzielące je różnice. Nie pominąłem przy tym kwestii okrucieństwa i mściwości Normanów. To właśnie ten wątek chciałbym teraz kontynuować
Zwyczaje, obyczaje, wierzenia i rytuały wczesnych Germanów nie mogły być innymi, niż świat, który ich otaczał. Świat pełen niebezpieczeństw, wypełniony walką o przetrwanie i podstawowe dobra, których nie wystarczało dla wszystkich. Świat bezwzględny i okrutny. Okrutnymi i bezwzględnymi musieli stać się więc oni sami. Takimi były też bóstwa, które czcili. Bo zwykle dzieje się tak, że ludzie wymyślają bogów zgodnie ze swoim wyobrażeniem, na swoje podobieństwo i potrzeby. Lub inaczej: ludzie przypisują funkcjonującym w ich świecie bóstwom, cechy własne.
Byli to więc bogowie wojowniczy, mściwi, niezwykle przebiegli. Nawet mądrość tych, którym była przypisywana, okazywała się mądrością szczególną, raczej zbiorem doświadczeń uzyskanych w trakcie ciągłych walk i snucia niekiedy niezwykle skomplikowanych intryg.
Za jednego z najstarszych bogów normańskich uchodzi jednoręki Tyr, związany z wojną, prawem, przysięgą i honorem. Przez kontynentalne szczepy germańskie zwany był Tiwem, Tiwazem, Tiuzem. Zaś przez południowych Germanów, a więc przez plemiona, które w swej wielowiekowej wędrówce najbardziej oddaliły się od swych północnych pieleszy – Ziu lub Zio. Ich język bowiem zmieniał się, różniąc się coraz bardziej od pierwotnego. Zwłaszcza pod względem semantycznym odbiegał od tego, którym posługiwali się pozostający na północy przodkowie. Echa tego zjawiska widoczne są do dziś. Dialekt austriacki jest miększy od rdzennie niemieckiego, mniej impetyczny. Austriacy mówią też ciszej niż Niemcy, gdyż niektóre zgłoski wymawiają w mniej eksplozywny sposób (to ściśle prywatne spostrzeżenie autora).
Tacyt wspomina w Germanii o publicznych ofiarach z ludzi składanych jednemu z bogów przez Semnonów [starożytne plemię germańskie należące do związku Swebów – przyp. red.] podczas ich obrzędów religijnych. Niektórzy uważają, że były one przeznaczone dla Tyra.
Prawą dłoń utracił był Tyr w paszczy Fenrira (zwanego też Fenrisem), wilkołaka, którego bogowie postanowili spętać, gdy stał się silniejszy od nich. Bogowie wmówili głupawemu półzwierzowi, że to tylko zabawa, sprawdzian jego siły, a on kilkakrotnie zrywał nałożone na siebie więzy. Jednak zakuty w połyskliwe, niezbyt grube, pozornie słabsze od wcześniejszych żelaznych okowy, nazwane Gleipnirem, nie potrafił ich rozerwać. Ciekawe wydaje się użycie tu jako jednego z jego składników kobiecych włosów: przewrotna to alegoria. Wcześniej jednak, podejrzewając podstęp, postawił warunek: w trakcie osobliwej operacji miał trzymać w paszczy prawicę któregoś z bogów. Chętnych zrazu nie było. Jedynym odważnym okazał się Tyr, gdyż bezpieczeństwo ogółu uznał za ważniejsze od osobistego, i wsadził dłoń w paszczę, wiedząc, że ją straci.
Czytaj bez ograniczeń
Odblokuj treści
(najczęściej zadawane pytania). Jeśli dokonałeś już doładowania, kliknij w przycisk „Wykup dostęp” i potwierdź odblokowanie artykułu.
Related Posts
-
Ciemna energia – niewidoczna kwintesencja
Brak komentarzy | maj 23, 2022 -
Zakotwiczyć światło na Ziemi
Brak komentarzy | sty 22, 2024 -
Nowy numer już w sprzedaży!
Brak komentarzy | lip 24, 2016 -
Wieczorem po prostu wychodzę na miasto i gram
Brak komentarzy | lut 4, 2024
About The Author
Admin
nieznanyswiat.uk@gmail.com