Podróże astralne w polskich baśniach ludowych

Przeczytasz w 4 min.
Graf. Freepik.com
Polskie baśnie ludowe, podobnie jak cała twórczość ludowa, są mniej lub bardziej spokrewnione z tradycjami innych kultur na świecie. Z biegiem czasu uległy one wpływom cywilizacji ekspansywnych, takich jak chrześcijańska czy islamska. Niemniej, w porównaniu z ich wersjami zachodnimi, jak chociażby tymi ze zbiorów braci Grimm, zachowały wiele cech archaicznych, które zdradzają ich prastare pochodzenie

Jedną z tych cech jest wszechobecny wątek podróży astralnych. Baśnie magiczne na całym świecie opierają się na motywach kontaktu bohatera ziemskiego z istotami z zaświatów, ale zależnie od tradycji motywy te stały się mniej lub bardziej oderwane od dawnych kosmowizji i systemów wierzeniowych. Toteż dzisiejsze istoty magiczne jawią się nam jako abstrakcyjne byty pełniące symboliczną rolę wroga, niebezpieczeństwa, pomocnika o nadprzyrodzonych zdolnościach lub zwyczajnie dziwaka, podczas gdy dawniej byty te pełniły realną funkcję porządkującą świat animistyczny.

Tradycja polska, a szerzej słowiańska, posiada wiele cech wspólnych z tradycją syberyjskiego szamanizmu. Przypuszcza się, że to właśnie na dalekiej Syberii znajdowała się kolebka tradycji, które rozlały się na niemal wszystkie kultury północne, w tym skandynawskie, słowiańskie i północnoamerykańskie, a także himalajskie i dalekowschodnie (Korea, Japonia). W szamanizmie członkowie społeczności o szczególnych predyspozycjach pełnili rolę pośredników między światem ludzi i duchów. Aby móc odbywać

podróże do zaświatów

musieli wykazywać się łatwością wchodzenia w odmienne stany świadomości. Stąd takie skłonności, zwane dziś przypadłościami, jak epilepsja, autyzm, schizofrenia czy nawet szaleństwo lub dysfunkcje umysłowe, zupełnie odmienne od sprawności wymaganych od łowcy wojownika, odgrywały ważną rolę w życiu społecznym i duchowym. Najbardziej jaskrawym reliktem takiego porządku w baśniach jest wiodąca rola głupka, najmłodszego i najmniej rokującego z braci. Tacy ludzie zostawali kiedyś szamanami i mogli osiągać całkiem wysoką pozycję w społeczności. A czym się zajmowali? Jak korzystali ze swoich zdolności?

Ilustr. Prawny, Pixabay.com
Ilustr. Prawny, Pixabay.com

Szaman jest pewnego rodzaju kapłanem. Gdy wraz z rozwojem systemów społecznych sfera wierzeń uległa instytucjonalizacji, to właśnie z tej funkcji rozwinęło się później kapłaństwo. Jednak rola szamana polegała nie tyle na pośredniczeniu, za pomocą obrzędów, w kontaktach ze światem bogów, ile na podróżowaniu do tegoż świata i prowadzeniu z jego mieszkańcami bezpośredniego dialogu, wymagającego zdolności dyplomatycznych. Jeśli dobrze się przyjrzeć baśniom ludowym, to one właśnie o takich podróżach opowiadają.

Wszystko zaczyna się w chacie skromnego gospodarza, który ma trzech synów. Motyw ten wywodzi się z tradycji zupełnie odmiennej od kultur kastowych, w której łączników z zaświatami poszukiwano wśród wszystkich członków społeczności, niezależnie od ich pozycji społecznej. Ta tradycja istnieje do dziś w kulturze tybetańskiej, gdzie znajduje wyraz m.in. podczas wyboru nowego lamy. Wierzy się bowiem, że dusza o odpowiednich predyspozycjach może odrodzić się w ciele każdego nowo narodzonego człowieka.

Następnie okazuje się, że najmłodszy syn jest albo głupawy, albo leniwy, albo ma dziwaczne zainteresowania, niezgodne z etosem łowcy-wojownika, a w późniejszych wersjach – rolnika. Gdy pojawia się zadanie wyjątkowe, mogące przynieść wielki prestiż, ten głupi brat nie jest brany pod uwagę. Oznacza to, że tego typu zdolności są trudne do wykrycia, a tym samym bardziej wyjątkowe. Często w opowieści, zanim bohater głupek wyruszy w podróż, pojawiają się zwierzęta, zbójcy czy istoty magiczne, które potrzebują pomocy. On im tej pomocy udziela, czyniąc je swoimi dłużnikami. Jest to bardzo ciekawy wątek współzależności człowieka i świata przyrody. Szaman – osoba, która zgodnie z kosmowizją animistyczną jest wrażliwa na powiązania między wszystkimi bytami, będzie umiał z potencjału tego systemu zależności skorzystać. Współczesna świadomość ekologiczna jest racjonalną, opartą na przesłankach naukowych nową odsłoną tej pradawnej postawy animistycznej. Bajki zdają się mówić, że człowiek może wyjść zwycięsko z opresji, jeśli po swojej stronie będzie miał siły Natury. Jest to postawa dokładnie przeciwna od wezwania, by uczynić sobie Ziemię poddaną, co przyczynia się do konfliktu między religiami naturalistycznymi a abrahamowymi monoteizmami.

Dalej, w baśniach ludowych bohater, coraz bardziej świadomy swojej misji, spotyka przyczynę zaburzenia porządku swojego świata. Czy będzie to

smok czy Kościej Nieśmiertelny

czy nawet Słońce lub Księżyc – wszystkie te postaci są w pewnym stopniu ambiwalentne, nie będąc całkowitym wcieleniem czystego zła. Są groźne i niebezpieczne, ale na swój sposób ufne i przewidywalne. Łatwo je oszukać, przekonać albo pokonać, dlatego że bohater, archetyp człowieka, poznał klucz do manipulacji porządkiem kosmicznym. A porządek ten nie zawsze sprzyja jego interesom. To bohater sprawia, że upragniony przez ludzi ciąg zdarzeń, niezgodny z prawami kosmicznymi, zwycięża. Kościej zostaje zgładzony, choć jest nieśmiertelny, smok pokonany, choć jest niezwyciężony, a takie siły, jak Słońce czy żywioły, gotowe są pójść na ustępstwa wobec wioskowego głupka – czytaj: szamana. Wszak opowieści bazują na konflikcie, w którym zwycięstwo interesu ludzkiego zwie się happy endem.