Piotr Lebiedziński – zapomniany geniusz i badacz metapsychiki (1860−1934)

Przeczytasz w 13 min.
Był wynalazcą i konstruktorem w dziedzinie fotografii, pionierem światowej kinematografii, a także polskiego przemysłu fotochemicznego. Pasjonowały go tajemnicze zjawiska i naukowe eksperymenty z mediami. Jego życie to gotowy scenariusz na film!

Podczas kwerendy genealogicznej, w jednym z dokumentów natrafiłam na wzmiankę o Piotrze Lebiedzińskim. Uznałam, że warto odświeżyć wiedzę o nim, wzbogaconą o odnalezione przeze mnie akty metrykalne i informacje z ówczesnej prasy.

Przyszedł na świat jako Piotr Ludwik Ignacy 31 stycznia 1860 r. w drewnianym dworku, oznaczonym numerem 19 w Sokółce1. To malownicze miasteczko na Podlasiu znajdowało się wówczas pod zaborem rosyjskim. Przodkowie bohatera wywodzili się z drobnej szlachty herbu Łabędź. Jego rodzicami byli lekarz powiatowy Antoni Wincenty Rajmund Lebiedziński i Eleonora z Szackich. Miał trzech starszych braci: JózefaLucjusza Witalisa. Ojciec, urodzony w 1821 r. w Choroszczy, ukończył gimnazjum w Białymstoku, a potem studia na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Moskiewskiego. W czasie powstania styczniowego pełnił funkcję komendanta Sokółki, za co carskie władze zesłały go do Penzy nad Wołgą. Małżonkowie uzgodnili, że pojedzie tam sam, a żona z kilkuletnimi wówczas synami pozostanie w domu pod opieką szwagra Konstantego Lebiedzińskiego. Na szczęście karą za udział w rebelii była praca w rosyjskiej placówce leczniczej, a nie w kopalni czy przy wyrębie lasu.

Kościół św. Antoniego w Sokółce, w którym ochrzczono Piotra

Optyka i fotografia

Cztery lata później, po powrocie ssyłocznika Antoniego, rodzina przeniosła się do Warszawy. Na utrzymanie domu i kształcenie synów mężczyzna zarabiał praktyką lekarską oraz akuszerską. Z reklam w prasie wiadomo, że przyjmował w gabinecie przy ul. Świętojerskiej 1776 (obec. nr 22).

W tym czasie Piotr uczęszczał do Gimnazjum Realnego. Mieściło się ono przy ul. Jezuickiej2. Jego studia chemiczne w renomowanym i kontestującym carat Instytucie Technologicznym w Petersburgu, gdzie zdobył tytuł inżeniera, zbiegły się ze śmiercią 64-letniego ojca w 1884 r.

W trakcie nauki, wraz ze szkolnym kolegą Karolem Łochowskim, Piotr opracował nowatorski mikroskop, stosując soczewkę paraboliczną oraz ruchomy blat. O konstrukcji z entuzjazmem donosiły polskojęzyczne gazety, przywołując pozytywną opinię prof. Wiktora Szokalskiego – sławy ówczesnej okulistyki. Nie wiadomo jednak, czy wynalazek polskich studentów trafił do produkcji.

Piotr interesował się także fotografią: chętnie robił zdjęcia i brał udział w wystawach. Gdy po studiach wrócił do Warszawy, w 1887 r. otworzył ze wspólnikiem, lekarzem Aleksandrem Karolim, sklepy z materiałami i akcesoriami fotograficznymi przy Krakowskim Przedmieściu 65 oraz Nowym Świecie 46, a z czasem kolejny przy Marszałkowskiej 99. Wybór partnera biznesowego nie był przypadkowy, gdyż ojciec wspólnika Aleksander Franciszek oraz dziadek Jan Edward Karoli byli fotografami, konstruktorami i propagatorami tej rewolucyjnej wówczas dziedziny utrwalania rzeczywistości.

Instytut Technologiczny w Petersburgu, gdzie kształcił się Lebiedziński
Instytut Technologiczny w Petersburgu, gdzie kształcił się Lebiedziński

Rok później Piotr założył pierwszą w kraju wytwórnię papierów fotograficznych aristotypowych, w tym chlorosrebrowych i żelatynowych oraz kolodionowych, do kopiowania w świetle dziennym. Produkował także jako pierwszy w Europie papier bromopastelowy i bromosatynowy do powielania przy sztucznym oświetleniu oraz do powiększeń. Zakład działał początkowo na warszawskiej Pradze u zbiegu ulic Stalowej i Konopackiej, a później w nowym budynku na Mokotowie przy ul. Rejtana.

Po spłaceniu wspólnika w 1890 r. przedsiębiorstwo przyjęło nazwę Skład materyałów i potrzeb do fotografii P. Lebiedzińskiego. W sklepie sprzedawano albumy na zdjęcia, aparaty, błony i szklane płytki, a także niezbędne przyrządy i odczynniki do wywoływania zdjęć. Oferowano też obiektywy i migawki słynnych marek europejskich: C. P. Goerz, E. Suter, K. Zeiss, Voigtländer, J. H. Dallmeyer czy Clement&Gilmer. Jako pierwszy w Polsce skład handlował też aparatami kinematograficznymi.

Dalsza treść jest płatna

 

Czytaj bez ograniczeń

Odblokuj treści
(najczęściej zadawane pytania)