EMPATIA. Echa wielkiej Medytacji NŚ 2025
Część II
Autor: Redakcja Nieznany Świat

Zajrzyjmy do kolejnych relacji z WM NŚ 2025. Widać w nich, jak bardzo słowo EMPATIA przemawia do serc osób otwartych i wrażliwych. To one połączyły się w grudniowej medytacji, doświadczając wielkiej siły, jaką jest energia miłości i wspólnoty.
Paweł Byczuk, zapraszając Czytelników NŚ do wzięcia udziału w tym wydarzeniu, zachęcał do zbudowania Węzła Empatycznego – rezonatora, emitującego fale świadomości pozwalające dostroić się do częstotliwości EMPATII, a tym samym do otwarcia serc na komunikację, zrozumienie i akceptację. Jak jest to dziś istotne – w obliczu wojen rozlewających się coraz większą falą po świecie i płynącego z nich cierpienia – widzimy wszyscy. Jednak, według Pawła zmiana w świecie widzialnym nie nastąpi, jeśli wcześniej nie zaistnieje w sposobie myślenia i odczuwania pod jego powierzchnią – czyli w nas samych.
Redakcja

Graf. Freepik.com
Spotkanie z Sai Babą
Piękny wprowadzający do medytacji wstęp Pawła Byczuka jeszcze raz uzmysłowił mi, że nawet jeden człowiek z wielką empatią może porwać tłumy do wspólnego dzieła.
Kiedy dotarły do mnie odgłosy morza, natychmiast znalazłam się na plaży w Kołobrzegu, gdzie byłam dawno temu. Wróciły do mnie wspomnienia zachwytu nad tamtejszym krajobrazem. Szłam plażą, czułam ciepło i przyjemny dotyk piasku pod stopami. Fale wdzierały się na brzeg, zacierając nasze ślady. Piszę nasze, gdyż daleko za mną widziałam wiele medytujących osób. Kiedy położyłam się na piasku i rozpostarłam ramiona, poczułam jedność z miejscem i Ziemią.
Jakież było moje zdumienie, gdy jako mój opiekun pojawił się guru Sai Baba. Usiadł z tyłu za moją głową i uśmiechając się, odpowiedział na moje zdumienie (jakby czytając w moich myślach): – Jestem, gdyż będzie to medytacja o bardzo ważnym znaczeniu dla Ziemi… Jego czarna czupryna i pomarańczowy strój pozwoliły mi go rozpoznać, chociaż nigdy wcześniej nie interesowałam się tą postacią. – Musiałem tu przybyć – powiedział. Nie miałam czasu zastanawiać się nad jego słowami, gdyż głos prowadzącego medytację porwał mnie w stronę słońca. Plaża zajaśniała od promieni biegnących z medytujących serc.
W pewnym momencie utworzyły one jakby piramidę z wielką kulą światła na szczycie. Kiedy znalazłam się w środku tej kuli, nie od razu rozpoznałam punkcik, który migotał w niej wielobarwnymi kolorami. Gdy okazał się on Ziemią, serce zabiło mi mocniej. Im dłużej skupiałam się na naszej planecie, tym większe przybierała rozmiary, migocząc na zewnątrz mgiełką koloru indygo. A kiedy to ja stałam się mgiełką i Ziemia przybrała naturalny kształt, pomyślałam: CZY ZIEMIA MOŻE SIĘ ŚMIAĆ? Leciutkie drgania naszej planety, drzewa, trawy, góry i doliny – wszystko wydawało się cieszyć, wydając dźwięki radości. Mój zachwyt nad cudem reakcji Ziemi był jednocześnie wyjaśnieniem, dlaczego w tej medytacji pojawił się Sai Baba. Planeta potrzebowała tysiąca serc i rąk ludzkich, aby ją zasilić miłością.
Zobaczyłam istoty ubrane w białe kombinezony przewracające się jakby z powodu podmuchu silnego wiatru. Zasłaniały oczy i nie wiedziały, co się z nimi dzieje. Energia światła podążyła w głąb Ziemi. Przeszły mnie dreszcze po plecach, kiedy moim oczom ukazało się olbrzymie laboratorium z tysiącami probówek, mikroskopów, komputerów oraz nieznanych przyrządów. Nad długimi stołami byli pochyleni laboranci. Gdy światło dosięgło probówek, wszystkie zaczęły pękać – wydając odgłos walca jadącego po szkle. Laboranci wyprostowali się, rozłożyli ręce, jakby dopiero teraz pojmując, co tu robią. Zrozumieli, że ich umysły do tej pory były uwięzione.
Kiedy wyszłam z kuli światła i znalazłam się z powrotem na plaży, poczułam się, jakbym stanęła na Nowej Ziemi. Piasek miał złocistą barwę, powietrze pachniało ozonem, woda niosła informację o życiu i o Węźle Empatycznym powstałym podczas medytacji. Zobaczyłam ludzi, którzy pojawili się, jakby wyszli z ukrycia. Podnosili do góry ręce i kłaniali się Ziemi, niektórzy ją całowali. Rozlegał się radosny śmiech, a szum liści zdawał się składać w melodię. To była Nowa Ziemia i rodząca się EMPATIA wśród żyjących na naszej planecie stworzeń. Poczułam jedność z przyrodą, ze zwierzętami, gdyż one pierwsze odebrały naszą energię miłości. A pozostali? No cóż, sądzę, że ta medytacja dotknęła nie tylko mnie i pozostanie z nami, gdyż raz wytworzony Węzeł Energetyczny nigdy nie znika, trzeba go tylko wzmacniać.
Dziękuję losowi, że mogłam w niej uczestniczyć. Dziękuję Redakcji Nieznanego Świata za pomysł, a szczególnie Panu Pawłowi za prowadzenie tej przepięknej, potrzebnej medytacji. Dziękuję też wszystkim uczestnikom, naprawdę utworzyliśmy piękną piramidę czystego światła pełnego miłości i szlachetnych zamiarów.
Maria Kaleniecka, Sieniawa

Dwie sceny
Podczas medytacji pod hasłem EMPATIA nie miałem jakichś oczekiwań. Wyciszyłem myśli rytmicznym dźwiękiem strun i cierpliwie czekałem. Po kilkunastu minutach pojawiły się w moim umyśle dwie sceny.
Czytaj bez ograniczeń
Odblokuj treści
(najczęściej zadawane pytania). Jeśli dokonałeś już doładowania, kliknij w przycisk „Wykup dostęp” i potwierdź odblokowanie artykułu.
Related Posts
-
Nieznany Świat 4/2020 (352)
Brak komentarzy | mar 20, 2020 -
Zjawisko emergencji
Brak komentarzy | sie 27, 2025 -
Burzliwe Feng Shui w Roku Wesołego Smoka
Brak komentarzy | lis 22, 2023 -
Jak szamani z Tuwy „kamłali” nad Stalingradem
Brak komentarzy | sty 28, 2026
About The Author
Admin
nieznanyswiat.uk@gmail.com