Nieznana bohaterka – lekarz czasów wojny
Komentarz z Polską roku 1945 w tle

Poruszony w lutowym numerze NŚ temat upustu krwi postanowiłem wzbogacić czymś naprawdę poruszającym, a nadto wyjętym z prawdziwych losów naszej ojczyzny.
Działo się to w ostatnich miesiącach roku 1944 i na początku kolejnego. W Warszawie w październiku upadło Powstanie, a nasza kilkuosobowa rodzina znajdowała się jeszcze na tzw. letniakach w Józefowie koło Otwocka, gdzie moja mama, lekarz pediatra, nocami opatrywała i szyła rany partyzantów z AK. Jej brat oraz mój dziadek walczyli i zginęli w Powstaniu. Pojawieniu się Armii Czerwonej i wyparciu Niemców z Podlasia towarzyszyły krwawe walki czołgów, których byliśmy świadkami nad Mienią, dopływem Świdra. Rosyjski generał, dowiedziawszy się, że mama jest lekarzem, zorganizował konną kibitkę, którą dostarczył nas do Mińska Mazowieckiego. Stamtąd, za złoty medalik z Matką Boską i łańcuszkiem, rosyjski wojskowy patrol przewiózł nas ciężarówką do Siedlec, miasteczka, z którego wywodził się mój tata i jego szlachecka rodzina herbu Prawdzic.
Ten skrótowy opis niech będzie wstępem do opowieści o mojej mamie i jej metodzie ratowania życia dzieciom za pomocą transferu krwi.
W Siedlcach zgłosiła się ona jako lekarz do formującej się Milicji Obywatelskiej, nim zorganizowano służbę zdrowia w mieście. Niedużą salkę od ściany do ściany wypełniali rodzice z małymi dziećmi, czekając na maminą pomoc. Wkrótce mama miała tu doświadczyć masowego umierania dziesiątków siedleckich i okolicznych maluchów. Dawały znać o sobie wojna, głód i infekcje, nierzadko śmiertelne bez aptek i leków. Jedynym posiadanym lekarskim narzędziem mojej mamy była staromodna szklana strzykawka, podręczny sterylizator oraz zapas igieł hipodermicznych1. Pracując, nie rozstawała się ze sterylizatorem.
Moja urodzona w Warszawie mama, jeszcze przed wojną i w czasie wojny, aż do wybuchu Powstania Warszawskiego, pracowała jako lekarz w Klinice Chorób Dziecięcych przy ul. Litewskiej, gdzie była asystentką kierującego kliniką prof. Mieczysława Michałowicza i prof. Rajmunda Barańskiego. Zetknęła się tam z zabiegiem flebotomii nowego naukowego typu. To nie był zabieg medyczny stosowany w Polsce w czasie wojny. Mama, kierując się przysięgą greckich starożytnych eskulapów, rozpoczęła pobierać krew żylną dzieci, wstrzykując ją następnie dopośladkowo – mogę niemal iść o zakład, iż działo się to na przełomie lat 1944/1945. Jedyny taki przypadek w kraju. Doktor Maria Bieguńska, prymuska pensji Pani Wołowskiej w Warszawie i doktor medycyny z dyplomem Warszawskiego Uniwersytetu w ten sposób stała się cichym polskim Pasteurem odkrywcą, lekarzem czasów wojny. Tymczasem w siedleckim szpitalu nie ma nawet pamiątkowej tabliczki z jej imieniem. Dzięki przeszczepom krwi liczba zgonów dzieci znacząco się zmniejszyła. Mama wyjechała z Siedlec w 1948 r. i po krótkiej pracy we Włocławku została ordynatorem oddziału pediatrii w szpitalu w Sochaczewie, niedaleko Warszawy. To miasteczko przez 10 kolejnych lat stało się domem naszej rodziny. Zmarła na wylew krwi do mózgu w 1962 r. w wieku zaledwie 54 lat.
Czytelnik tego wspomnienia ciekaw jest z pewnością tajemnicy towarzyszącej przeszczepowi krwi z żyły do pośladka. Po wojnie starannie przebadano ten proces, wykrywając przyczynę sukcesu – komórki macierzyste. To one pomogły zagrożonym chorobami dzieciom z Siedlec i okolic. Cóż, tego mama jeszcze w roku 1945 nie wiedziała. Jednak, to co się liczy, to bezgraniczne przeświadczenie, iż czyniła dobro, ratując ludzkie życie.
Byłem już studentem uniwersytetu, kiedy prof. Rajmund Barański2, minister zdrowia (1956–1960) oraz minister zdrowia i opieki społecznej (1961), nazwał moją mamę jednym z najbardziej utalentowanych lekarzy w kraju. Tego też nasze ministerialne władze na Miodowej nie pamiętają.
Mama została pochowana na Cmentarzu Powązkowskim, obok swojego dziadka Leopolda Królikowskiego, Poznaniaka i Sybiraka, powstańca 1863 r. Tak to dobre polskie geny spoczywają w pokoju i ciszy naszych cmentarzy. Zmówmy za nich zdrowaśkę.
Przypisy
- Wynalezione w XIX w. igły hipodermiczne – podskórne – to wyspecjalizowane igły medyczne zaprojektowane do określonych celów medycznych. Są puste, aby umożliwić wstrzyknięcie lub wycofanie płynów lub leków. Ich czubek jest ostry i wskazany na przebicie skóry i tkanek leżących u podstaw z minimalnym bólem lub dyskomfortem podczas zabiegów medycznych.
- Dr Rajmund Barański (1894−1971), lekarz pediatra, jako kapitan rezerwy brał udział w Powstaniu Warszawskim w oddziale Bakcyl. Od lat 30. XX w. pracował jako adiunkt w Klinice Chorób Dziecięcych (ul. Litewska 16) w Warszawie, kierowanej przez prof. Mieczysława Michałowicza.
Related Posts
-
W majestacie prawa
Brak komentarzy | kwi 22, 2023 -
Brak językowej Wieży Babel przeszkodą w poprawnej komunikacji
Brak komentarzy | lut 21, 2023 -
Nieznany Świat 11/2021 (371)
Brak komentarzy | paź 21, 2021 -
Zapraszamy na kolejne spotkanie Klubu Czytelników “Nieznanego Świata”!
Brak komentarzy | sty 12, 2017
About The Author
Admin
nieznanyswiat.uk@gmail.com