Sztokholm Swedenborga
Widzę także niebo

Kiedy 22 lipca 1973 r. zsiadłem z promu, znalazłem się dosłownie w innym świecie. Sztokholm był zupełnie poza czasem, jaki znałem
Były tu oczywiście partie polityczne, co zaobserwowałem, stopniowo poznając język, ale miałem wrażenie, że jest to rodzaj towarzyskiej gry między profesjonalistami. Oto politycy rozgrywają pomiędzy sobą rozmaite kontredanse według reguł, które sami sobie wcześniej narzucili. Spokój i zrównoważona powaga, jakby wspólne regularne spożywanie posiłków. Rzucał się w oczy swoisty rodzaj prowincjonalności. Pozaeuropejski, ale tak silnie ustabilizowany, że pozwalał na dumę z niej.
Musiały minąć lata, nim zrozumiałem wartość i potęgę umiejętnie wykorzystywanego położenia geograficznego tej skandynawskiej enklawy. Co tu dużo mówić, Szwecja i Szwedzi zrobili na mnie wrażenie. Ale zostawiam te, odległe, dziś mało aktualne, spostrzeżenia.
Nadszedł czas, gdy zafascynowała mnie parapsychologia – to był huragan upojenia bogactwem oraz różnorodnością świata wtajemniczeń, u którego progu stałem.
Powinienem był pisać wówczas bardziej osobiście, od siebie, ale pochłonęła mnie bez reszty literatura wtajemniczeń, doprowadzając niemal do obłędu. Łapałem za pióro i próbowałem opisywać świat, który mi się otwierał, ale, jak to widzę dzisiaj, robiłem to źle, bo siliłem się na więcej, niż mogłem. Nie byłem do tego gotowy, ale o tym nie wiedziałem. Rozwierały się przede mną bramy światopoglądów i filozofii, o których istnieniu miałem blade pojęcie. Gdybym wówczas pisał lepiej, byłoby to jak coś ze Swedenborga*.
Czas świata biegł nieprzerwanie, a ja traciłem wiarę w to, w czym zgodnie z rodzinną tradycją wzrastałem i wierzyłem. Równocześnie rosła w siłę moja świadomość, wsparta intuicją, iż człowiek nie ma jednej duszy, że ma ich co najmniej kilka! Jedna może się na przykład realizować w literaturze, inna w architekturze. Tu i tu niezbędna jest intuicja, która sama w sobie jest wszak duchowością.
Imponująco mądrzy byli wcześni Grecy. Na najstarszych rysunkach i wazach widać sylwetkę eidolona. Człowiek umiera (albo zasypia) i wtedy wychodzi z niego eidolon. Zdumiewająca intuicja, bowiem dopiero w XX w. naukowcy odkryli, że w bocznych płatach mózgu istnieje obraz całego ludzkiego ciała (prócz kory mózgowej). A ci Grecy już mieli swojego eidolona, później psyche, jeszcze później pneumę. Czyż to nie zdumiewające?
Gdyby pójść za intuicją i doświadczeniami Swedenborga, napotkalibyśmy liczne kategorie aniołów, np. serafiny, cherubiny, trony. Nie jestem aż tak wczytany w tego filozofa, by to wiedzieć, ale może spisał on również hierarchię diabłów? W każdym razie uważam, że popełnia błąd, kto lekce sobie waży tego nad wyraz utalentowanego szwedzkiego ekstrasensa.
Literatura, dusza literackości, to wnikanie i synteza. Natomiast poezja jest w moim odczuwaniu bohaterstwem, heroicznym wbijaniem kija w luźne piaski. Nagi, słaby, głodny i trzęsący się, zagrożony przez żywioły, bestie i demony, oto poeta. Czyż to, co robi, nie jest kwintesencją bohaterstwa, konsolacją w najgłębszym znaczeniu tego słowa?
Konsolacją nagości i słabości w oderwaniu od poznania, od wtajemniczenia. Najgłębsze możliwe wtajemniczenie duszy i jej intuicji, jak również uznanie prastarej, ostrzegającej nas prawdy: natura rzeczy lubi się ukrywać.
dPN
andrzej.szmilichowski@gmail.com
* Emanuel Swedenborg – szwedzki naukowiec, filozof, mistyk i interpretator Pisma Świętego. Pod koniec XVIII w. na bazie przesłania jego pism ugruntowała się doktryna religijna nazywana Nowym Jeruzalem.
Related Posts
-
Okadzanie – aromatoterapia ciała i duszy
Brak komentarzy | maj 23, 2022 -
Gdy polityka i biznes wchodzą z butami do zdrowia oraz swobód obywatelskich – dokończenie
Brak komentarzy | kwi 23, 2025 -
O paproci, tasiemcu i magnetyzmie roślin
Brak komentarzy | lut 4, 2024 -
Wzmocnij odporność – oczyść jelita
Brak komentarzy | wrz 20, 2025
About The Author
Admin
nieznanyswiat.uk@gmail.com