Od kilku lat coraz częściej mówi się o kryzysie męskości, zmieniających się rolach społecznych i poszukiwaniu nowych wzorców.
Festiwal Mężowie Czynu jest jedną z inicjatyw, które próbują odpowiedzieć na te wyzwania. Organizatorzy stworzyli przestrzeń dla mężczyzn zainteresowanych rozwojem osobistym, duchowością, budowaniem relacji, odpowiedzialnością za rodzinę oraz przekuwaniem idei w konkretne działania.
Przez trzy dni uczestnicy słuchali wykładów, brali udział w warsztatach, koncertach i licznych dyskusjach. W centrum uwagi znalazły się takie tematy, jak wspólnota, rodzina, samorozwój, przedsiębiorczość, duchowość oraz miejsce mężczyzny w szybko zmieniającym się świecie. Nie brakowało także rozmów o relacjach między kobietami i mężczyznami oraz o tym, jak budować trwałe związki i silne środowiska społeczne.
Podczas festiwalu miałem okazję porozmawiać z wieloma uczestnikami wydarzenia.
Festiwal jest koniecznością – Paprodziad – artysta, pomysłodawca i organizator festiwalu
Moją życiową misją, taką od lat, jest tworzenie przestrzeni, która sprzyja łączeniu ludzi, przekazywaniu wiedzy, budowaniu wspólnej świadomości i umacnianiu wspólnych wartości. Robię to na różne sposoby. Kiedyś głównie działałem poprzez muzykę, ale z czasem to ewoluowało do różnych form komunikacji z rzeczywistością. Pojawiły się warsztaty PaproAkademii dla mężczyzn i spotkania (zloty absolwentów), a one ostatecznie ewoluowały w ten festiwal: Mężowie Czynu.
To pierwsza edycja festiwalu. Podczas warsztatów PaproAkademii pojawiła się naturalna potrzeba kolejnych spotkań oraz utrzymywania relacji – wszelkich – nie tylko przyjacielskich, chwilami wręcz rodzinnych, a czasami także biznesowych. Chodzi po prostu o wzajemne wsparcie na różnych polach. Tak jak w plemieniu! No i pojawiły się spotkania, zloty absolwentów, które mają na celu pomaganie sobie w rozmaitych sytuacjach, takich jak na przykład: budowa czy uporządkowanie czegoś. Przy okazji tych zlotów umacniane są relacje, podtrzymywana jest więź między ludźmi, a pozostaje dzieło, które wspólnie wykonujemy, przy którym możemy poczuć moc naszej wspólnoty; taką męską fajną moc, manifestującą się w działaniu, w czynie. Dzięki spotkaniom mamy szansę tego doświadczyć. Byliśmy już w kilku miejscach u wielu Mężów Czynu, gdzie wykonywaliśmy różnego rodzaju roboty budowlane, prace w polu oraz prace porządkowe. Chodzi o coś takiego, co działo się kiedyś… Wówczas na wsi ludzie się spotykali i po prostu sobie pomagali. Teraz, gdy ta wioska nam się trochę rozrosła i stała się wioską globalną, staramy się kultywować dawny zwyczaj, dopasowując się do aktualnych realiów.

Ten teren, na którym się znajdujemy, gdzie odbywa się festiwal, nosi nazwę Bagienko. To jest przestrzeń biwakowa, ale i koncertowa – specyficzna. Jej właściciel jest też absolwentem PaproAkademii. Powstał więc pomysł, żeby tutaj u niego zrobić zlot-spotkanie, a przy okazji nieco tę przestrzeń rozbudować. A potem drogą naturalnej ewolucji ten zlot przekształcił się w festiwal, bo już wcześniejsze miały trochę taki charakter. Wykonywaliśmy różne prace, ale były też momenty spotkań, rozmów, wymiany doświadczeń, wymiany kontaktów oraz idei działania w różnych warunkach rzeczywistości.
Wspieramy się wzajemnie, bo każdy z nas ma różne doświadczenia, przeszedł albo przechodzi przez różne zakręty życiowe. To rodzaj naturalnego wsparcia w rozmaitych dziedzinach. Przy okazji odbywają się spotkania z ciekawymi ludźmi. Pojawiają się oczywiście też akcenty muzyczne, bo jako Paprodziadowi zależy mi na tym, aby był tu kontakt z muzyką, z formą wyrażania siebie i rozluźnienia poprzez bycie w dźwięku.
Czytaj bez ograniczeń
Odblokuj treści
(najczęściej zadawane pytania). Jeśli dokonałeś już doładowania, kliknij w przycisk „Wykup dostęp” i potwierdź odblokowanie artykułu.
