Mentalność kreatorów Nowego Porządku Świata

Schematyczne myślenie i dyktatura politycznej poprawności, paranoja strachu, utrzymanie ludzi w poczuciu nadchodzącego kataklizmu. Cenzurowanie mediów i wyznaczenie każdej jednostce miejsca (także do mieszkania), poza które nie może się wydostać. Takie realia tworzą budowniczy nowego porządku rzeczywistości
Artykuł jest próbą naszkicowania niektórych cech charakterystycznych dla mentalności klasy tworzącej to, co w języku publicystycznym (z natury rzeczy nie zawsze ścisłym, choć mimo to często zupełnie poprawnie identyfikującym i celnie nazywającym realnie istniejący problem) określa się mianem Nowego Porządku Świata (NWO, od ang. New World Order). Z kolei ich samych, kreatorów NWO, chcących kręcić tym konstruktem, język publicystyki nazywa rządem światowym.
Tekst pragnie uświadomić Czytelnikowi, jak owe elity myślą, jak postrzegają obywateli, czyli osoby spoza swojej sekty, jak widzą one świat i co ich motywuje do działania. Jest też swoistą kontynuacją narracji rozpoczętej przeze mnie artykułem Rząd światowy – mit czy rzeczywistość? (NŚ 8/2026). Przypomnę tylko, że pisałem wówczas, iż dowody na istnienie rządu światowego są raczej typu konkludentnego, dorozumianego. Zespół wydarzeń, w tym często po sobie następujących wypowiedzi, zachowań prominentnych osób, tworzy fundament tego typu dowodów przeświadczeń. A tych, którzy uważają, że jest on zbyt wątły, odesłałem do strof o Panu Cogito walczącym z Potworem. Czyż mogą być mocniejsze dowody na realne istnienie czegoś, co wymyka się racjonalnym osądom, niż te zawarte w poetyckich strofach? Niektórych prawd nie da się inaczej oddać, jak tylko wersem, znakiem, symbolem, muzyką, pieśnią… Ale ad rem.
Kim oni są?
Jak już pisałem w innym miejscu, pastor John Souter, pisarz i reżyser, zamieścił na stronie internetowej Fresh Light Christian Fellowship (niestety, już niedostępnej) obszerny artykuł, w którym starał się przedstawić, kim są najwięksi wrogowie ludzkości, co tymi niesympatycznymi osobnikami kieruje oraz jakich metod używają, aby osiągnąć swoje przestępcze cele. Dlaczego ci ludzie sprzysięgli się przeciwko nam? Dlaczego to robią? – stawia pytanie Souter. Ich sposób myślenia, podobnie jak ich system wartości, są z naszego punktu widzenia nielogiczne, dlatego tak trudno ich zrozumieć. Wielu z nas równie trudno jest uwierzyć w to, że są ludzie posługujący się tak bardzo zdeprawowanym światopoglądem. Problem polega na tym, że jeśli nie zrozumiemy, w co grają ci zwyrodnialcy, staniemy się ich łatwym łupem. Majętni i wpływowi ludzie naprawdę istnieją i naprawdę chcą nas zniewolić i zniszczyć – wnioskuje.
Osobnicy bardzo bogaci, których majątek sięga wielu milionów, a nawet miliardów dolarów różnią się od nas. Ich rzeczywistość jest po prostu inna. Pogląd na świat, otaczającą nas rzeczywistość mają daleko odbiegający od naszych zapatrywań. Ich doświadczenia są inne. Inne też są ich problemy. Ani oni z nami, ani też my z nimi nie mamy żadnego związku – pisze Souter.
Są niczym mieszkańcy Eldorado, gdyby takie istniało, w stosunku do ludzi zamieszkujących fawele – brazylijskie dzielnice nędzy. Ich problemem nie jest zdobywanie coraz większej ilości pieniędzy, bo owo coraz więcej dawno osiągnęli. Ich kłopot to… nuda. Oni chcą zmieniać świat nie po to, aby był lepszy, ale by był ciekawszy. Aby coś się w nim działo – coś, czyli takie zmiany, które delektowałyby ich spaczone gusta, chorą, dekadencką wyobraźnię. Dlatego chcą go zmienić na własną modłę. Tak jak kiedyś, w czasach upadającego Rzymu, zdeprawowane elity podniecał widok mordujących się gladiatorów, rozszarpywanych przez dzikie zwierzęta chrześcijan, tak dziś establishment upadającego świata Zachodu nakręca obserwowanie chaosu coraz bardziej władającego światem. Przy czym jest to chaos przez nich reżyserowany. W ich świecie bowiem nic nie dzieje się przypadkiem.
Co nimi kieruje?
Pierwsza odpowiedź, jaka nasuwa się na myśl, to zło. Rozumiane tak, jak rozumie je cywilizacja łacińska, czyli cywilizacja Zachodu. I chyba inne także. Piszę chyba, bo nie jestem znawcą kultur pozaeuropejskich, to znaczy wiem o nich co nieco, ale ich nie przeżywam, w sensie, by tak rzec: fenomenologicznym, czyli nie poddaję bezpośredniemu, subiektywnemu doświadczeniu świadomości. Gdyż moja świadomość jest świadomością człowieka, który urodził się wśród ludzi od tysiąca lat kształtowanych przez, nazwijmy to tak: paradygmat wytworzony przez niezwykle owocne spotkanie dorobku filozofii greckiej, pragmatyzmu Rzymian i duchowości chrześcijańskiej.
Czytaj bez ograniczeń
Odblokuj treści
(najczęściej zadawane pytania). Jeśli dokonałeś już doładowania, kliknij w przycisk „Wykup dostęp” i potwierdź odblokowanie artykułu.
Related Posts
-
Zrozumienie pola świadomości
Brak komentarzy | wrz 23, 2023 -
Magia Bursztynowej Komnaty
Brak komentarzy | lis 24, 2020 -
Wesołych Świąt!
Brak komentarzy | gru 21, 2018 -
Nieznany Świat 06/2024 (402)
Brak komentarzy | maj 24, 2024
About The Author
Admin
nieznanyswiat.uk@gmail.com