Ewolucja miłości jako cel przemian na Ziemi
PRZEMIANY NA ZIEMI

Ludzie z reguły przyjmują, iż wzorce, jakie realizują, są jedynymi z możliwych, a zarazem najbardziej naturalnymi. Historia pokazuje jednak, że one się wielokrotnie zmieniały i to dramatycznie. Zamknięcie w micie współczesności ma powód prozaiczny – brak wejrzenia w siebie. Jednak rozumienie i zakres miłości zmienią się w wyniku obecnego procesu całkiem głęboko
Żeby zrozumieć, dlaczego miłość miałaby wejść na nowy poziom ewolucyjny, trzeba najpierw uświadomić sobie dwie zasadnicze rzeczy: (1) iż obecne jej wzorce nie są wystarczająco dobre oraz (2) iż są to sprawy, które w ogóle mogą się zmienić.
Co do pierwszej kwestii, to wystarczy wskazać, że miłość nie zawsze jest dobra i może być dwuznaczna (w sytuacji dominacji nieświadomości, uczucie to okazuje się być często niszczące, co z perspektywy czasu zapewne będzie odbierane jako jej dwuznaczność) – po dostrzeżeniu tego, dotychczasowy wzorzec zaczyna się sypać, na zasadzie odreagowań znanych z psychologii. Mamy chociażby pary młodych osób zawierające małżeństwa, znające się zaledwie powierzchownie, i chociaż wydaje im się, że darzą się miłością absolutną, po paru latach ich związek się rozpada. W opisywanej w literaturze naukowej (https://www.frontiersin.org/journals/political-science/articles/10.3389/fpos.2021.657750/full) sytuacji narastania w obecnych czasach cech narcystycznych u ludzi nie wydaje się być czymś wyjątkowym. To niedojrzałość. Ponieważ nie ma w tym świecie rozumienia rozwoju człowieka, to również częste mylenie instynktu z miłością nie wywołuje refleksji czy dysonansu.
Ilustracją tego jest chociażby miłość rodziców do dzieci, której często towarzyszy ślepota na potrzeby rozwojowe potomstwa, a raczej na blokowanie jego rozwoju, czego efektem okazuje się narastanie regresu psychologicznego u młodych do poziomu katastrofalnego, z zanikiem sensu życia i szybko rosnącymi statystykami samobójstw włącznie. Nie obserwuje się dążenia do zmiany tego stanu, a to znaczy, że dzieci dostrzegane są częściowo, czyli mamy pomylenie zaspokajania instynktu z miłością.

Gdy wkrótce już stanie się widoczne, iż cywilizacja znajduje się na skraju katastrofy (zobaczymy upadek człowieka na całej linii), to relatywizacja dotychczasowych wzorców będzie nieuchronna. Co jednak z drugą z wymienionych powyżej kwestii – z samą możliwością przemiany miłości? Dla ludzi odgrywających nieświadome schematy, bez możliwości wejrzenia w siebie, jest to coś tajemniczego i niejasnego. Nie rozumieją oni tak sformułowanego pytania. Kwestia ta nie mieści się bowiem w ramkach wzorców kulturowych, nie ma tego w filmach…
Przypominają mi się tu słowa znajomego dziecka indygo kolegi: – Jeśli zmieniasz siebie, to zmienia się cały świat, w którym żyjesz. Przy czym historia pokazuje jednoznacznie, że miłość ewoluowała (co opisałem w bardzo udanej książce Nieznana historia ewolucji miłości), i były to czasem przeskoki dramatyczne. Także kulturowe wzorce relacji międzyludzkich mocno się zmieniły.
Ludzie mogą nie pojmować samej możliwości przemian głębokich, sięgających istoty człowieka (a więc i jego postrzegania innych ludzi), ale musimy pamiętać, iż siły stojące za takimi przemianami mają ogromne możliwości, a zakres przebudowy psychiki ludzi jest oszałamiający. W Trzecim Testamencie, w rozdziale Trzeci Czas, napisano: 37: Zmiany, jakich doświadczy ludzkie życie, będą tak wielkie, że będzie to miało pozór jakby jeden świat się skończył, a inny się narodził. (…) 42: Jest to Epoka, której sobie od dawna życzyłem, aby żyła w sercu człowieka, a która nieustannie była przez niego samego zwalczana i niszczona. Czas, którego jasność będzie oglądana przez wszystkich, a pod którego światłem zjednoczą się wszystkie dzieci Pana.
Powyższe słowa można bez trudu odnieść i do miłości… W bezkonkurencyjnej, a prawie nieznanej książce mistyczki Anny Dąmbskiej Słowa Jezusa Chrystusa do narodu polskiego z początku lat 90. XX w., mamy chociażby następujące słowa, wskazujące zarazem na realność przebudowy wielkiej i na ograniczenia psychiczne ludzi, które sprowadziły ich na drogę katastrofy (str. 29): Chociaż jesteście mali jak grudka ziemi, jak garstka ziarna w mojej dłoni, miłość moja użyć was pragnie na siew nowego życia dla ludzkości Ziemi. Ja sam będę siewcą, ogrodnikiem i gospodarzem, a to, co z was powstanie, stanie się pożywieniem zdrowym, posilnym i życiodajnym. Chcę u was założyć mój ogród, zamieszkać z wami, ubogacić was we wszystko, czego dusze wasze są głodne. Otoczyć was pragnę swoją opieką. Duchem moim napełnić was, abyście stali Mi się świadkami, światłem dla innych narodów, bowiem lituję się nad ich ciemnotą, cierpieniem i losem, który sobie gotują.
Cały plan motywowany jest bowiem głównie miłością.
Related Posts
-
Nieznany Świat 9/2018 (333)
Brak komentarzy | sie 28, 2018 -
Nawiedzone mosty Sankt Petersburga
Brak komentarzy | paź 23, 2026 -
Piramidy nie były grobowcami: nowa teoria starożytnej technologii sonochemicznej
Brak komentarzy | paź 23, 2025 -
Nieznany Świat 1/2019 (337)
Brak komentarzy | gru 21, 2018
About The Author
Admin
nieznanyswiat.uk@gmail.com