Nieuchwytna stawka: dlaczego Amerykanie wracają na Księżyc?

Kochani!
Niestety zachorowałam i muszę przejść pilną operację, a potem rehabilitację. Wszystkie Dobre Dusze i Gorące Serca proszę o wsparcie. W tej sytuacji na moją ścieżkę zapraszam kolegów: Piotra Cielebiasia i Marka Żelkowskiego.
Anna Ostrzycka-Rymuszko
W chwili, gdy Czytelnik sięga po ten tekst, astronauci Stanów Zjednoczonych byli, są lub niedługo będą w okolicach Księżyca w ramach misji Artemis. Informację tę ogłoszono publicznie w styczniu 2026 r., kończąc okres spekulacji i zapowiedzi półoficjalnych. Powrót ludzi na Srebrny Glob po ponad półwieczu przerwy nie jest jednak wydarzeniem wyłącznie technologicznym ani prestiżowym. To ruch o wyraźnych podtekstach – geopolitycznym, strategicznym, a być może także… poznawczym, którego wszystkich motywów nie znamy
Oficjalna narracja NASA (którą w 2025 r. dekretem prezydenckim włączono w działania związane z wywiadem, a także bezpieczeństwem narodowym) oraz administracji amerykańskiej jest spójna i uspokajająca. Artemis z założenia jest program pokojowym, międzynarodowym, nastawionym na długofalową obecność człowieka poza Ziemią. Księżyc ma stać się poligonem doświadczalnym dla technologii potrzebnych w dalszej eksploracji Układu Słonecznego, w tym między innymi – co podkreśla się szczególnie – lotów załogowych na Marsa. Jednak historia uczy, że w przypadku wielkich projektów kosmicznych ich warstwa deklaratywna rzadko wyczerpuje rzeczywiste motywacje.
Nie sposób bowiem pominąć kontekstu chińskiego. Chińska Republika Ludowa realizuje własny konsekwentny program księżycowy, obejmujący zarówno misje bezzałogowe, jak i zapowiedzi budowy stałej bazy na południowym biegunie Księżyca – regionie kluczowym ze względu na potwierdzoną obecność lodu wodnego. Woda oznacza nie tylko potencjalne wsparcie dla przyszłych załóg, lecz także paliwo rakietowe oraz tlen. Kto kontroluje zasoby, ten kontroluje przyszłą logistykę eksploracji Kosmosu.
W tym miejscu pojawia się pytanie o prawo. Obowiązujący od 1967 r. Traktat o przestrzeni kosmicznej jasno stwierdza, że ciała niebieskie nie mogą podlegać zawłaszczeniu przez państwa. Jednak dokument ten powstał w epoce, w której nikt poważnie nie zakładał realnej stałej eksploatacji pozaziemskich zasobów. W 2020 r. Stany Zjednoczone podpisały Artemis Accords (Porozumienia Artemis, które, choć formalnie zgodne z duchem Traktatu, wprowadzają pojęcie stref bezpieczeństwa wokół instalacji kosmicznych. Krytycy zwracają uwagę, że w praktyce może to oznaczać faktyczne wyłączanie fragmentów Księżyca spod dostępu innych podmiotów. Chińczycy i Rosjanie pozostają poza tym systemem porozumień.
Nie mniej istotna jest kwestia planowanej stacji orbitalnej Gateway, która ma krążyć wokół Księżyca, pełniąc rolę węzła komunikacyjnego, logistycznego oraz badawczego. Ma ona uczynić podróże w głąb Układu Słonecznego prostszymi, tańszymi, a także bezpieczniejszymi. Bez stabilnej obecności na Księżycu i bez zabezpieczenia jego orbity projekt ten traci sens. Pojawiają się więc spekulacje, że jednym z realnych powodów pośpiechu Amerykanów jest obawa przed utratą strategicznej przewagi orbitalnej, nie tylko symbolicznej, lecz także operacyjnej, jeśli inne mocarstwo uprzedzi ich w tej kosmicznej układance.
Jednocześnie coraz częściej zwraca się uwagę na jeszcze jeden, rzadziej artykułowany aspekt księżycowego pośpiechu. Jako obiekt stabilny grawitacyjnie Srebrny Glob, pozbawiony atmosfery i zakłóceń typowych dla orbity okołoziemskiej, jest idealnym miejscem do instalacji systemów obserwacyjnych nowej generacji. Chodzi nie tylko o teleskopy astronomiczne, lecz również o sensory monitorujące przestrzeń cis-lunar, czyli obszar pomiędzy Ziemią a Księżycem, pozostający do niedawna niemal całkowicie poza stałą kontrolą. To właśnie tam coraz częściej rejestrowane są anomalie trajektorii obiektów, nietypowe manewry oraz zjawiska, których nie sposób jednoznacznie przypisać znanym satelitom czy śmieciom kosmicznym.
Niektórzy analitycy wojskowi sugerują, że prawdziwą stawką Artemis może być ustanowienie trwałej obecności w tej szarej strefie Kosmosu, zanim stanie się ona areną niekontrolowanej aktywności innych graczy. W tym ujęciu Księżyc przestaje być celem samym w sobie, a zaczyna pełnić rolę wysuniętej placówki obserwacyjnej i punktu dominacji informacyjnej. Kontrola nad nim oznacza wcześniejsze wykrywanie zagrożeń, ale też możliwość testowania technologii, o których istnieniu opinia publiczna dowiaduje się zazwyczaj z dużym opóźnieniem.
Taka perspektywa sprawia, że powrót ludzi na Srebrny Glob nabiera dodatkowego znaczenia. Nie jest już wyłącznie powrotem na znany grunt, lecz wejściem w nową fazę obecności człowieka w Kosmosie – fazę, w której granice między eksploracją naukową, bezpieczeństwem strategicznym i rywalizacją prowadzoną poza światłem reflektorów zaczynają się niepokojąco zacierać.
Na tym jednak nie kończą się pytania czy wątpliwości. Od dziesięcioleci Księżyc pozostaje również przedmiotem zainteresowania środowisk badaczy zjawisk niezwykłych, ufologów i zwolenników teorii alternatywnych. W archiwach misji Apollo doszukiwano się anomalii: nietypowych struktur, nietypowych cieni, rzekomych obiektów obserwowanych na horyzoncie. Astronautów stąpających po powierzchni Księżyca wielokrotnie pytano o to, co lub kogo tam widzieli. Po sieci krążą też różne, często kontrowersyjne i trudne do źródłowego potwierdzenia, cytaty przypisywane chociażby Aldrinowi czy Armstrongowi, mające świadczyć o tym, że na Srebrnym Globie jednak dzieje się coś dziwnego. Pojawiały się relacje o monitorowaniu astronautów, o sygnałach radiowych, które miały nigdy nie ujrzeć światła dziennego. Chociaż żadna z tych tez nie została potwierdzona w sposób naukowy, fakt ich uporczywej obecności w kulturze popularnej jest znamienny, a pytania o to, czy Księżyc może być sztucznym tworem albo czy w 1969 r. Amerykanie naprawdę na nim wylądowali, należą do najczęściej zadawanych w tych miejscach w Internecie, gdzie dyskutuje się o teoriach spiskowych.
Z drugiej strony mamy fenomeny potwierdzone w postaci obserwowanych na powierzchni Księżyca tzw. TLP – przejściowych zjawisk księżycowych – tajemniczych rozbłysków czy świateł, widywanych przez astronomów jeszcze w czasach, gdy nikomu się nie śniło, by odwiedzić satelitę Ziemi. Formalnie mogą one zostać uznane za UAP, pozostają jednak zagadką, choć oczywiście istnieje wachlarz wyjaśnień konwencjonalnych.
W tym kontekście powrót ludzi na Księżyc rodzi pytanie, czy rzeczywiście wiemy o nim wszystko. Czy jest to jedynie martwy glob, czy może miejsce, które, z powodów nieznanych opinii publicznej, od dawna znajduje się pod szczególną obserwacją? Jeden z astronautów programu Apollo, dr Edgar Mitchell, po powrocie na Ziemię poświęcił się zgłębianiu zagadek związanych ze zjawiskami z pogranicza, w tym odwiedzinami obcych cywilizacji. Jednak mimo znajomości i możliwości, wiele drzwi do gabinetów, gdzie mogły skrywać się odpowiedzi w tej materii, było dla niego zamkniętych.
Zwolennicy hipotez spiskowych sugerują, że Artemis nie jest tylko programem badawczym, lecz próbą odzyskania dostępu do obszarów, które wcześniej uznano za problematyczne lub niewygodne. Trudno oddzielić tu fantazję od faktów, ale historia eksploracji Kosmosu pokazuje, że nie wszystkie decyzje podejmowane są wyłącznie na podstawie oficjalnych raportów. Przykładowo, na przełomie 2021 i 2022 r. chiński łazik Yutu‑2 natknął się na ciemnej stronie Księżyca na coś, co w mediach nazwano chatką. Była to zagadkowa kamienna struktura, na tyle interesująca, że kontrolerzy łazika postanowili udać się w jej kierunku, pomimo że droga do niej była czasochłonna. Czy mieli nadzieję odkryć coś innego niż tylko nietypowo ukształtowaną skałę, którą owa chatka finalnie się okazała?
Tutaj kłania się jeszcze jedna teoria spiskowa dotycząca tzw. uciekającej albo wyprzedzającej cywilizacji. Sugeruje ona, iż technologia pozostająca w oficjalnym użyciu jest w istocie przeżytkiem, podczas gdy w tajnych bazach mocarstw świata przechowywane są maszyny wyprzedzające ją o kilka generacji. Teoria ta sugeruje, że niektóre kraje, jak np. USA, mogą prowadzić niejawny program kosmiczny, dysponują sekretną flotą pojazdów orbitalnych, a nawet potajemnie odwiedzają Księżyc i Marsa. Ślady tegoż miał odkryć na początku XXI w. słynny szkocki haker Garry McKinnon, który buszując po serwerach NASA, Pentagonu, a także wielu innych ośrodków, natknął się na zdjęcie dziwnego obiektu na orbicie, ale przede wszystkim na listę nie-ziemskich oficerów, czyli ludzi służących na jednostkach już wtedy będących poza Ziemią. Innymi słowy, w świetle tej koncepcji Space Force, czyli siły kosmiczne największych krajów świata, to tylko przykrywka dla jakichś bardziej zaawansowanych i sekretnych projektów.
Jedno pozostaje pewne: Księżyc przestaje być jedynie symbolem dawnych triumfów. Staje się areną nowego rozdania politycznego, technologicznego oraz cywilizacyjnego. Niezależnie od tego, czy chodzi o rywalizację z Chinami, zabezpieczenie przyszłych szlaków międzyplanetarnych, czy też o odpowiedź na pytania, których jeszcze nie umiemy sformułować, powrót Amerykanów na Księżyc nie jest gestem sentymentalnym. To ruch wyrachowany, obliczony na dekady.
A być może, jak sugerują najbardziej niepokorni badacze, także na konfrontację z czymś, co od dawna czeka tam na nas w ciszy księżycowych równin.
Sprostowanie
Niestety, w mnogości życzeń od Czytelników i Przyjaciół, omyłkowo autorstwo grafiki opublikowanej przy życzeniach w NŚ 1/2026 przypisaliśmy zaprzyjaźnionej malarce Dorocie Krzymowskiej. Autora/autorkę tej pracy prosimy o kontakt z redaktor naczelną Anną Ostrzycką (e‑mail: naczelna@nieznany.pl).
Przepraszamy za ten błąd i nietakt.
Redakcja NŚ
Related Posts
-
Relacja z Konferencji Nauki Przyszłości i Kosmiczna Ewolucja
Brak komentarzy | gru 23, 2025 -
Podszepty intuicji – nadzmysł na co dzień
Brak komentarzy | wrz 26, 2021 -
Nieznany Świat 09/2024 (405)
Brak komentarzy | sie 25, 2024 -
Paweł Połonecki: Służba zdrowia zrobiła dla mnie wyjątek
Brak komentarzy | lis 23, 2023
About The Author
Admin
nieznanyswiat.uk@gmail.com