Ślady prehistorycznej przeszłości odciśnięte w skałach wapiennych
są szczególnie dobrze widoczne na malowniczych wyżynach południowej Polski. Te charakterystyczne skamieniałości to nic innego jak szczątki, które w jakimś momencie historii Ziemi wypadły z obiegu materii i stanowią formę pięknego rejestru utrwalającego ich kształty na różnych etapach niszczenia i rozkładu. Im wcześniej Matka Natura wykonała ich nieoczywisty portret trumienny, tym większe szanse dla nas na ich poznanie. Stykali się z nimi już nasi przodkowie z epoki neolitu. Wykorzystywali je jako ozdoby, amulety, o czym świadczą liczne znaleziska archeologiczne. Nieco później, w czasach antyku wzięli je na tapet umysłu filozofowie, wielu z nich słusznie twierdząc, że skamieliny to nic innego jak pozostałości niegdyś żyjących organizmów. W mentalności ludzi średniowiecza jawiły się jako dzieła tajemniczych sił, uformowanych na podobieństwo świata fauny, flory oraz ciał niebieskich. W epoce renesansu stały się ozdobą wielu gabinetów osobliwości. Przyrodnicy wiedli wówczas zażarte dyskusje na temat ich pochodzenia. Dopiero w XVII stuleciu angielski przyrodnik Robert Hooke jako pierwszy uznał, że amonity są skamieniałymi szczątkami dawnych zwierząt, podobnych do współczesnych łodzików. Badając skamieniałe żółwie, sformułował wniosek, że niektóre rodzaje skamieniałości mogą być wskaźnikiem paleośrodowiska.
Do grupy najpopularniejszych skamieniałości należą niewątpliwie amonity. Ich nazwa wywodzi się od kształtu muszli przypominającej rogi egipskiego boga Amona. Pliniusz Starszy pisał o kamieniach z Egiptu, zwanych Cornauammonis, co oznacza rogi Ammona, które jakoby skrywały w sobie magiczną moc. W średniowiecznej Europie wiele podań ludowych wspomina o wężach zaklętych w kamień. Z jednego z nich dowiadujemy się, że św. Wojciech, zmierzając z Krakowa do Gniezna, dotarł do miejscowości Ruda. Gdy zaczęło się ściemniać, postanowił odpocząć. Usiadł na pniu drzewa i zasnął, nie świadom tego, że w pobliżu znajduje się gniazdo węży. Gady, zaniepokojone obecnością człowieka, podpełzły pod pień, otoczyły go i groźnym sykiem chciały przepłoszyć intruza. Co prawda święty słyszał przez sen te odgłosy, lecz nie zareagował. Wówczas jeden z węży boleśnie go ukąsił. Wojciech zerwał się na równe nogi, chwycił leżący obok pastorał i w gniewie wykrzyczał: Bodaj byście skamieniały – i, według legendy, tak się właśnie stało.
Jura Krakowsko-Częstochowska rozpościerająca się w dorzeczu górnej Wisły i górnej Warty to region bogaty historią i kulturowym dziedzictwem. Na to piękne zacisze składają się wapienne formacje skalne i Szlak Orlich Gniazd. Około 180- ‑160 mln lat temu cały obszar Jury pokrywało ciepłe morze, w którym żyły rozmaite stworzenia. Obumierając, opadały na dno. Były wśród nich morskie głowonogi o charakterystycznie zwiniętej spiralnej muszli – amonity i to między innymi one stały się budulcem wapiennej wyżyny. Po jej wyłonieniu się z morza przez następne miliony lat powstawał niepowtarzalny jurajski krajobraz: malownicze skaliste wzgórza, fantazyjne skałki, ostańce, jaskinie. Chyba nigdzie w Polsce nie spotkamy tak okazałych skamielin, jak na tym terenie. Odlewy i odciski amonitów wydobyte z kamieniołomów zdobiły mury najstarszych polskich zamków. Bogactwo form muszli, ich kształtów, rozmiarów i ornamentacji w postaci żeberek, guzków czy kolców zachwyca.
Czytaj bez ograniczeń
Odblokuj treści
(najczęściej zadawane pytania). Jeśli dokonałeś już doładowania, kliknij w przycisk „Wykup dostęp” i potwierdź odblokowanie artykułu.
