Już po wszystkim. Już po drugiej stronie
Dotknięcie Nieznanego

Ci ze szpitalnych łóżek siedzą na nich, jak w starej poczekalni u dentysty – tej z lat 50. ub.w., gdzie pachniało pastą do butów i strachem. Przez całe życie należałam do odważnych, więc wyrwałam się pierwsza.
– A po co mam czekać? – pomyślałam. – Skoro i tak nadejdzie ten stan, który wszyscy nazywają śmiercią?
Boże… jaka cisza, jaka nieprawdopodobna lekkość, jakby ktoś zdjął mi z ramion stukilową zbroję, którą nosiłam od urodzenia, choć nigdy jej nie widziałam. A jednak żyję. Nadal. Tak, jak mówili ci od ezoteryki, od dziwnych teorii o duszy przeskakującej z ciała do przestrzeni światła. Zawsze to czułam, choć nigdy nie byłam pewna. I wtedy przyszła cisza. Nie była brakiem dźwięku. Była rozległym drgającym polem istnienia z zanurzonymi w nim wszystkimi rzeczami: łóżkami, ciałami, myślami i gwiazdami.
Ciało puściło mnie bez oporu. Poczułam się jak cząstka, która przestaje być uwięziona w jednym miejscu i przypomina sobie, że od zawsze była falą. Wypłynęłam z siebie, rozciągnęłam się w przestrzeni, stałam się mniej gęsta niż oddech. Zobaczyłam swoje ciało na łóżku ciężkie, jednoznaczne, poddane prawom biologii. Staruszka obok wciąż oddychała, związana z rytmem atomów, jeszcze udających trwałość. Ja już nie musiałam. Najpierw przyszły moje córki. Nie jako obrazy, lecz jako splątanie, jak dwa drgania w tej samej tkaninie istnienia, jak cząstki, które nawet po rozdzieleniu wiedzą o sobie wszystko.
Dostrzegam to i, co najdziwniejsze, zaczyna mi się to podobać. Nagle orientuję się, że mam dostęp do wiedzy całego świata, jakby ktoś otworzył we mnie bibliotekę wszechrzeczy. To ten Umysł Akaszy, o którym tyle czytałam z wiarą, iż może istnieje.
– Wiem, kiedy poumieracie, moi mili – mówię do tych na sali, jakby nie słyszących, że czas już pękł i zsunął się im spod stóp. Ta staruszka, której za życia nie polubiłam, jęczy tak samo jak wcześniej, a nikt nie przychodzi jej pomóc. Ale teraz widzę, iż jej jęk, to tylko przyzwyczajenie ciała, odruch Pawłowa, echo dawnej siebie. Wszystko mnie ciekawi. Świat jest nagle otwarty, jak księga z cienkiego szkła, a ja mogę przechodzić przez stronice. Zaraz wrócę do domu myślą, a może wspomnieniem, dam znak o sobie, jak kiedyś mąż dał znak mnie. Moje córki będą wiedzieć. Najpierw zadzwonią do siebie, potem do szpitala i wtedy się dowiedzą. A ja… ja jestem już gdzie indziej, chociaż wciąż tak blisko. Tak blisko, że wystarczy, bym pomyślała o ich imionach, a w powietrzu zadrży srebrna nić łącząca z tamtą stroną.
Czytaj bez ograniczeń
Odblokuj treści
(najczęściej zadawane pytania). Jeśli dokonałeś już doładowania, kliknij w przycisk „Wykup dostęp” i potwierdź odblokowanie artykułu.
Related Posts
-
#ZostańWDomu…i czytaj Nieznany Świat w wersji elektronicznej!
Brak komentarzy | mar 20, 2020 -
Świadomość – największa iluzja ewolucji?
Brak komentarzy | wrz 22, 2026 -
Na falach jawy i snu
Brak komentarzy | maj 31, 2023 -
Zagadka przekazów z Trevignano Romano
Brak komentarzy | sie 21, 2020
About The Author
Admin
nieznanyswiat.uk@gmail.com