Anthony de Mello (cz. 1)
Przewodnicy duchowi (cz. 11)

Porzuć iluzję, przyglądaj się rzeczom, ujrzyj rzeczywistość. Ilekroć jesteś nieszczęśliwy, tylekroć musiałeś rzeczywistości coś od siebie dodać. I ten dodatek Cię unieszczęśliwia
Anthony de Mello. Przebudzenie
Na jakiś czas oddalimy się od duchowych prądów Dalekiego Wschodu, by podążyć śladami nauczycieli wywodzących się z bliższego nam kręgu kulturowego. Uczynimy to jednak płynnie, albowiem Anthony de Mello, jezuita pochodzący z katolickiej rodziny goańskiej, jak nikt inny potrafił łączyć duchowość Wed i buddyzmu z religijnością chrześcijańską, tworząc nową jakość. Dodajmy od razu: dla wielu kontrowersyjną ze względu na zaakcentowany w niej pogląd, że różne ścieżki wiodą do Boga, a skoro tak, to wszystkie wierzenia godne są naszej uwagi
Urodził się 4 września 1931 r. w Bombaju jako syn pracownika kolei Franka de Mello i Louisy (z domu Castellino), najstarszy z pięciorga rodzeństwa. Jego rodzina związana była ze stanem Goa od XVI w. (przyłączonym do Indii dopiero w 1961 r.). To nietypowy region, który przez ponad 450 lat pozostawał pod panowaniem Portugalii, a katolicyzm stał się tam niezwykle ważnym elementem kultury i tożsamości, przenikając się z hinduizmem, dżinizmem, buddyzmem i islamem.
Młody Anthony, choć pochodził z rodziny katolickiej, dorastał w tej wieloreligijnej atmosferze, co miało fundamentalny wpływ na jego późniejsze poglądy. Nie stało się to jednak od razu.
Życiem duchowym interesował się od najmłodszych lat i już jako 16-latek zdecydował się dołączyć do Towarzystwa Jezusowego w seminarium w Vinayalaya na obrzeżach Bombaju. Nie obyło się przy tym bez emocji, gdyż jako najstarszy z rodzeństwa i wówczas jeszcze jedyny syn miał wedle tamtejszych obyczajów
zaopiekować się rodziną, kiedy rodzice się zestarzeją
Dlatego przygotowywany był do zawodu urzędnika kolei, by iść w ślady ojca. Jedynie pojawienie się w rodzinie jeszcze jednego chłopca mogłoby zmienić tą sytuację. Kiedy mama po raz ostatni zaszła w ciążę, Anthony miał już 13 lat i skonkretyzowane marzenia: marzył o stanie kapłańskim. Wiedział jednak, że na razie jest to niemożliwe. Jak sam wspominał wiele lat później, w dniu, w którym mama rodziła, modlił się żarliwie, żeby na świat przyszedł chłopiec. I faktycznie tak się stało. Jego młodszy brat, Bill, wziął na siebie obowiązki głowy rodziny, co de Mello niejednokrotnie podkreślał, wyrażając ogromną wdzięczność. Choć praktycznie się nie widywali, ich więź była bardzo mocna.
Czytaj bez ograniczeń
Odblokuj treści
(najczęściej zadawane pytania). Jeśli dokonałeś już doładowania, kliknij w przycisk „Wykup dostęp” i potwierdź odblokowanie artykułu.
Related Posts
-
Świętość liczb
Brak komentarzy | lut 4, 2024 -
Nieznany Świat nr 12/2016 a w nim…
Brak komentarzy | lis 23, 2016 -
Świecka inkwizycja w biało-czerwonych barwach
Brak komentarzy | lip 21, 2025 -
Czy odmienne stany świadomości są normalne?
Brak komentarzy | sty 20, 2025
About The Author
Admin
nieznanyswiat.uk@gmail.com