Nawiedzona kamienica w Malborku
Historie z życia wzięte

Malbork kojarzy się z zamkiem krzyżackim, a zamek z duchami. Jednak malborska topografia grozy wykracza daleko poza średniowieczną budowlę. W grę wchodzą także tutejsze poniemieckie domy, z których niektóre, jak się zdaje, posiadają lokatorów z zaświatów
Znam temat z autopsji, prawie ćwierć wieku mieszkałam bowiem w kamienicy w centrum Malborka z duchem niemieckiego żołnierza w korytarzu.
Pierwszy raz ujrzałam go w grudniu 1985 r., kiedy moi rodzice zamienili swoje komunalne mieszkanie w Bydgoszczy na komunalne w Malborku. Ojciec zamieszkał nad Nogatem, ja z mamą zostałyśmy jeszcze na starych śmieciach.
Pewnego dnia pojechałam do Malborka załatwić sprawy urzędowe. Nowe lokum rodziców znajdowało się w secesyjnym budynku przy ulicy Kościuszki 6, na pierwszym piętrze. Prowadziły doń ogromne drzwi wejściowe z potężną dziurą, która została prowizorycznie zakryta kawałkiem blachy przybitym do drzwi wielkimi gwoździami.
Duch w korytarzu
Dwie tabliczki z nazwiskami. Dwa dzwonki. Pod jednym z nich wisiała tabliczka H. S. Łukawscy. Zadzwoniłam. Ojciec otworzył mi drzwi. Weszłam do długiego korytarza, który po paru metrach załamywał się pod kątem prostym i wiódł dalej gdzieś w prawo. Rodzice mieli przydział komunalny na połowę tego mieszkania. Były to dwa duże salony od frontu. Do jednego z nich po wojnie wstawiono blaszaną kuchenkę węglową i doprowadzono zimną wodę. To była kuchnia.
Większy salon spełniał funkcję pokoju. Zjedliśmy kolację, pogadaliśmy i położyliśmy się. Ojciec spał na leżance w kuchni, a ja w tym wielkim salonie na malutkim tapczaniku.
Czułam się dziwnie. Nie mogłam usnąć. Nie było zasłon ani firanek i światło z ulicy padało wprost do wnętrza pokoju. Przeszkadzały mi też dochodzące z zewnątrz odgłosy ruchu ulicznego. Leżałam, przewracając się z boku na bok. Gdy poczułam, że muszę iść do toalety, która znajdowała się na korytarzu, przemknęłam po ciemku przez kuchnię, nie budząc ojca. Wyszłam na zewnątrz, zapaliłam światło i odruchowo spojrzałam w prawo.

– O Jezu! A co to? – pomyślałam.
W kącie korytarza, opierając się o ściany, podnosił się z podłogi młody, wysoki, potężny mężczyzna w niemieckim mundurze z czasów II wojny światowej. Nie nosił czapki. W czole miał dziurę, z której obficie sączyła się krew, zalewająca mu całą twarz.
Czytaj bez ograniczeń
Odblokuj treści
(najczęściej zadawane pytania). Jeśli dokonałeś już doładowania, kliknij w przycisk „Wykup dostęp” i potwierdź odblokowanie artykułu.
Related Posts
-
Psychoterapia a poszukiwanie nowych lądów
Brak komentarzy | wrz 26, 2024 -
Sny o zwierzętach: jak rozpoznać swoje zwierzę mocy?
Brak komentarzy | maj 27, 2023 -
Twórcza wizualizacja i Reiki – to ma sens (cz. II)
Brak komentarzy | lis 20, 2023 -
Nieznany Świat 2/2020 (350)
Brak komentarzy | sty 23, 2020
About The Author
Admin
nieznanyswiat.uk@gmail.com