Jesienna iluminacja na skraju przemiany
JESIENNA ZADUMA

Wśród opadających liści rysuje się profil kobiety, która współbrzmi z Naturą. W myślach wędruje ona przez jesienny park. W nostalgicznej kontemplacji doświadcza swoistej iluminacji – czym jest listopadowa przemiana
Jesienna zaduma i nostalgia powracają z niezmienną regularnością. Czy przyniosą destrukcję, czy konstruktywną refleksję, zależy od nas. To swoisty przegląd naszego ducha. Ubywa światła, przybywa mroku. Wybarwia go jednak czerwień i złoto. To niepowtarzalny koloryt przygotowujący nas do zimowego snu. Za chwilę czarne kreski bezlistnych gałęzi zarysują się wyraźnie na bielach i szarościach. Coraz częściej deszcz stuka o szyby i parasole. W kałużach odbija się światło latarni. Z kątów wypływa mgła, odrealniając świat, czyniąc go bardziej duchowym i wieloznacznym.
Jesień wędruje po parkach, skwerach i leśnych ścieżkach. Zagląda też na cmentarze, które odwiedzamy z okazji Święta Zmarłych i Wszystkich Świętych. Niektórzy czynią to jedynie z powodu tradycji, inni z potrzeby serca. Tu nasze myśli i uczucia spotykają się z wyobrażeniem o tych, którzy odeszli. Dla niektórych to okazja do obcowania z duszami przybywającymi z Zaświatów. Bytują tu też zagubione, zbyt przywiązane do materii, aby się od niej oddalić. One często do uporządkowania swoich spraw potrzebują pomocy żyjących. Niestety rzadko rozumiemy ich prośby. Ale spotykają nas także dusze świetliste. Dla jednych i drugich drogowskazem są światła.
Odróżnić pamięć od pomników
Nierzadko potrzebujemy tych spotkań w blasku świateł do uporządkowania naszych myśli i modlitwy, aby ukoić serca i potrzeby emocjonalne. Stawiamy nagrobki, pomniki – niekiedy z autentycznej potrzeby serca, innym razem, by zademonstrować swoją pozycję w świecie materii. Jednak pomnik to nie to samo co pamięć. Najcenniejsza jest ta pełna miłości, która trwa w sercach żyjących. To rodzaj dialogu i wzajemnego wsparcia istot z dwóch różnych światów.
Wzajemne wsparcie
Można odnieść wrażenie, że w miarę rozwijającej się duchowości, w ziemskim wymiarze rośnie możliwość takich kontaktów, a także gotowość na nie. Zmienia się również stosunek do tego rodzaju zjawisk.
Żal rozstania staje się ciszą opatuloną w miłość.
Od dziecka doświadczałam wielu doznań duchowych, uznając je za coś oczywistego, o czym już wiele razy wspominałam. Wielokrotnie doznawałam różnego rodzaju wsparcia od moich nieżyjących bliskich, jak również pomagałam im uporządkować niezałatwione sprawy. Ich dusze nigdy nie korzystały z mojej energii.
Inaczej działo się na seansach spirytystycznych prowadzonych przed wojną przez siostrę mojej babci, gdzie przybywające duchy żywiły się energią medium. W takich sytuacjach zdarza się, iż podczepiają się również ciemne energie (złe byty). Podobnie może dziać się na cmentarzach.
Dla wielu współczesnych jedynie możliwym jest tradycyjny kontakt mediumiczny, który następuje dzięki energii żyjącego człowieka – tak pracuje wiele mediów na świecie. Nie wyczerpuje to jednak aktualnych możliwości komunikacji z Zaświatami. Nie będę mówić tu o kontakcie, który następuje za pomocą fal radiowych czy projekcji telewizyjnych, bo nie mam wystarczającej wiedzy na ten temat. Znam to z relacji i książek ks. François Brune’a, którego gościliśmy swego czasu w Polsce.
Są takie chwile, gdy tęsknota za tym, kto odszedł,
jest tak duża, że aż zapiera dech w piersiach.
Wręcz niezwykłe okazały się kontakty z moim partnerem Markiem Rymuszko. Jak wyjaśniał on w rozmowach ze mną i przyjaciółmi, odbywały się one na kanale transmisji, z którego potrafią korzystać bardziej rozwinięte dusze. Wszystkie moje spotkania z nim niosły ogromny ładunek intelektualno-duchowy, wielką wrażliwość, troskę i miłość. Po raz pierwszy w przypadku Marka doświadczyłam ciepła dotyku pełnego czułości ze strony bytu duchowego, usłyszałam głos oraz śmiech i poczułam zapach przysłanych kwiatów. Podobnie do refleksji skłaniały rozmowy Marka z Andrzejem Marią Marczewskim, Krzysztofem Jackowskim czy innymi osobami.
Deklaratywna duchowość
Gdy nieopatrznie zaczęłam o tym mówić publicznie, wywołało to zazdrość u niektórych osób, a więc uczucie, jakie na ścieżce rozwoju duchowego nie powinno wykiełkować. Niestety, nie tylko wykiełkowało, ale i rozpanoszyło się do rozmiaru buzującego duchowego ego. Najczęściej dotyczy to osób, które mozolnie pobierały u mistrzów nauki za niebagatelne honoraria, nie mogących ścierpieć, że ktoś może latami spontanicznie gromadzić własne doświadczenia znajdujące potwierdzenie w faktach, nierzadko wchodząc nawet dalej i głębiej niż one. W imię udowodnienia swoich racji, takie osoby gotowe są skrzywdzić dusze przybywające z miłością z Zaświatów, a także tych, których odwiedzają. Swoim działaniem jakby wyrzucały życzliwych, kochających nas gości. Nie są w stanie dopuścić dobra dokonującego się na granicy światów. A o prawdziwości takich doznań dobitnie świadczą relacje naszych Czytelników publikowane w rubryce Dotknięcie Nieznanego.
Wiem, że mówiąc to, narażam się lepiej wiedzącym, którzy rozsiewają plotki, że moja obecna choroba spowodowana jest duchowymi kontaktami z nieżyjącym mężem. Uważam to za wierutną bzdurę, choć dopuszczam podłoże energetyczne odmiennej natury. Są bowiem tacy, którzy cieszyliby się, gdyby Nieznany Świat i nasza Ksiegarnia-Galeria zniknęły z rynku śladem Nexusa i Czwartego Wymiaru. Im bowiem mniej osób czujących więcej, samodzielnie myślących, tym dla niektórych lepiej. Można jednak mniemać, iż owe wymierzone nam ciosy między oczy prowokują olśnienie, a nie zamroczenie. Im bowiem ciemniej, tym lepiej widoczne stają się świetliste istoty, a inne giną w mroku… Niestety, owa wysoka duchowość nierzadko bywa deklaratywna.
Niefortunnie w jednym ze swoich felietonów napisałam, iż możliwe jest zamknięcie Księgarni-Galerii NŚ w lipcu tego roku. Zabrakło bowiem jednocześnie dwóch liderek z racji ciężkiej choroby: Elżbiety Jendrychewicz, kierowniczki KGNŚ oraz mnie jako szefowej całości. Sytuacja ta okazała się niczym tsunami i choć placówka nasza pracuje nadal, nie możemy przewidzieć, jaka czeka ją przyszłość. Mamy świadomość, że jest to unikalne miejsce na mapie kulturalnej Warszawy, a nawet całego kraju. Czy się ostoi, wiele zależy od Państwa – miłośników książek i ducha tego miejsca. Ze smutkiem dowiadujemy się, iż niektórzy, z całkowitą pewnością, kolportują wieści, że przy Kredytowej 2 nie ma już tej Księgarni-Galerii. Ale słyszymy też od Klientów, którzy jednak tu docierają, że w wieści takie nie uwierzyli.
POŻEGNANIE
A gdy się tak znów zdarzy,
że już odejdę
w przestrzeń podniebnych miraży,
subtelnej materii przestrzeń,
w świat, choć tak ulotny, to przecież
prawdziwszy, bo nieskończony,
i dobrem swym jednoznaczny,
miłością nasycony,
wówczas nie zapomnij o mnie,
wejdź w słowo mą ręką pisane,
a ja z pewnością przybędę
na takie wspólne spotkanie.
Poczujesz mój delikatny powiew,
przysiądę w twoim pobliżu
i słowom czytanym przez ciebie
wtórować będę oddechem
jak cichym Niebios echem.A jeśli się tak zdarzy,
że, w ramionach mych wtulona,
ty odejdziesz,
w przestrzeń świetlistych pejzaży,
w szczęśliwą istnienia przestrzeń,
i wtedy nie zapomnij o mnie,
gdyż miłością swą związany
czekać będę, aż się pojawisz,
do mnie przybędziesz,
zaprosisz czułymi dźwiękami,
bym opuścił Ziemię,
popłynął wraz z tobą,
przytulił cię znów do siebie
Tomasz Agaton Czarnawski z tomiku Cicho stąpając po Ziemi. Szlakiem poetyckich pejzaży, Warszawa 2026.
Related Posts
-
Świecka inkwizycja w biało-czerwonych barwach
Brak komentarzy | lip 21, 2025 -
Jak szamani z Tuwy „kamłali” nad Stalingradem
Brak komentarzy | sty 28, 2026 -
Wręczenie Nagrody Honorowej NŚ za 2021 rok
Brak komentarzy | lip 20, 2022 -
Nieznany Świat 02/2025 (410)
Brak komentarzy | sty 20, 2025
About The Author
Admin
nieznanyswiat.uk@gmail.com