Najbardziej spektakularnymi osiągnięciami Niemców były dotychczas dwie wojny światowe, które wywołali, powodowani specyficznymi cechami, uznanymi powszechnie za część ich charakteru narodowego. Zdumiewające wydaje mi się, że pośród szeregu ważnych, chwalebnych, ba, nawet godnych pozazdroszczenia właściwości Niemców, kilkakrotnie, bo na kilku etapach historii, górę wzięły te, które nie przyniosły im chluby. Choć konsekwencja ich realizacji w praktyce musi budzić swoisty podziw. I zgrozę.
Przed bardzo wielu laty, mając mniej więcej 10 lat, przeczytałem książkę Za drutami śmierci. Nie wolno mi było po nią sięgnąć. Pewnie dlatego połknąłem ją błyskawicznie.
Książkę tę tworzyły zapiski więźnia niemieckich obozów koncentracyjnych, prawdziwych fabryk śmierci. Ich autor zdobył ołówek (pewnie kupił go od innego więźnia za kawałek chleba, a może za kilka łyżek obozowej zupy), by na skrawkach papieru rozmaitego pochodzenia (choćby oddartych z worków po cemencie), pozyskanych nie bez ryzyka, stworzyć coś w rodzaju kroniki obozowej rzeczywistości. Pisanej chłodno, bez dokonywania oceny. Na zasadzie: – Zdarzyło się to a to. Dzień jak co dzień. Obozowa normalka.
Bo w miejscach, które opisywał, zbrodnie i okrucieństwa doświadczane przez więźniów stawały się normą. Straszną, ale normą. I być może to właśnie było w nich najpotworniejsze!
Autor swoje notatki ukrywał w latrynach. W obozie, przyłapany na ich pisaniu, czy posiadaniu, poniósłby śmierć na miejscu.
Czytaj bez ograniczeń
Odblokuj treści
(najczęściej zadawane pytania). Jeśli dokonałeś już doładowania, kliknij w przycisk „Wykup dostęp” i potwierdź odblokowanie artykułu.
