Podróże poza ciałem towarzyszą nam od dawna

Przeczytasz w 8 min.
Fot. British Museum (Sygnatura muzealna: EA 10470), za: egypt-museum.com
Pitagorejczycy z południowej Italii wierzyli w wędrówkę dusz. Posiadali wiedzę, która, jak twierdzili, pozwalała im porozumiewać się ze zmarłymi za pomocą pilnie strzeżonych obrządków. Co istotne, potrafili także odróżniać ducha osoby zmarłej od zjaw osób żyjących. Ich tajemniczość przyciągała ciekawską gawiedź, z czasem jednak zaczęła budzić też niechęć. Gdy stało się jasne, że sekrety myślicieli nie zostaną łatwo odsłonięte, nastroje społeczne radykalnie się zmieniły

Pitagorejczycy ściągnęli na siebie wrogość nie tylko ludu, ale i arystokracji, nie tyle samymi misteriami sekty filozofów, co swoimi zasadami. Około 460 r. p.n.e. rozpoczęły się ich krwawe prześladowania. Z pogromów w Italii ocalało niewielu. Część z nich dotarła do Hellady, inni ukrywali się w rodzinnych stronach.

Jednym z uciekinierów był Lizys z Tarentu, który znalazł schronienie w domu Polimnisa. To właśnie on przekazał światu greckiemu fragmenty pitagorejskiej wiedzy: mówił o wierze w reinkarnację zapoczątkowanej przez Pitagorasa, o duchach opiekuńczych oraz o metodach porozumiewania się ze światem niematerialnym. Sam Pitagoras, mistyk, matematyk i filozof, twierdził, że w jednym z poprzednich wcieleń brał udział w wojnie trojańskiej i zginął z rąk Menelaosa. Nie wierzył w wędrówkę dusz, uznawał ją za fakt.

Siedemdziesiąt lat po śmierci Lizysa do Hellady przybył inny pitagorejczyk, Teanor. Miał sprawdzić, czy dusza filozofa osiągnęła swój cel, a ciało zostało godnie pochowane. Co znamienne, fakt śmierci Lizysa nie był potwierdzony żadną wiadomością, nie dotarł też nigdy posłaniec z taką informacją. Bractwu pitagorejskiemu został on objawiony poprzez sny. Być może były one tym, co dziś nazwalibyśmy świadomym śnieniem, podróżą mentalną lub OOBE.

Sokrates
Sokrates

W objawieniach tych duch Lizysa poinformował bractwo o śmierci swojego ciała fizycznego. Dopiero wówczas wysłano Teanora, by sprawdził miejsce pochówku. Gdy dotarł na mogiłę, wezwał zmarłego, po czym spędził noc przy grobie, śpiąc na posłaniu z gałęzi. Wówczas, jak relacjonował, duch Lizysa skontaktował się z nim we śnie. Oznajmił, że znajduje się w miejscu przeznaczonym dla niego i przygotowuje się do kolejnego wcielenia. Przekazał także, że otrzymał nowego ducha opiekuńczego.

Dalsza treść jest płatna

 

Czytaj bez ograniczeń

Odblokuj treści
(najczęściej zadawane pytania). Jeśli dokonałeś już doładowania, kliknij w przycisk „Wykup dostęp” i potwierdź odblokowanie artykułu.

Przypisy